Felietony

Hu Kers | 13 września 2019

Alex Sandro: początki były trudne

Brazylijczyk wziął udział w wywiadzie przeprowadzonym na kanale Raiam Santos za pośrednictwem platformy YouTube.

Obrońca przyznał, że przyzwyczajenie się do reżimu treningowego w Juve oraz wskoczenie w buty Patrice’a Evry nie było takie łatwe. 28-latek wrócił również wspomnieniami do czasów młodości.

Do Atletico Paranaense dołączyłem, mając 15 lat. Zarabiałem tam 100$ miesięcznie, a klub pokrywał moje zakwaterowanie, jedzenie oraz opłaty szkolne. Wydawałem więc jedynie połowę z tej kwoty. To był mój pierwszy sukces dzięki piłce — odłożenie 300 $! Przekazałem je rodzicom, by odmalowali dom. Mogłem sobie kupić dowolną rzecz, ale musiałem pomóc mojej rodzinie. I tak też uczyniłem.

Po transferze do Porto bardzo dojrzałem. Może Ci się wydawać, że opuszczając dom w wieku 15 lat, Twoje myślenie się zmienia. Nadal jednak jesteś we własnym kraju i w razie problemu, zawsze masz się do kogo zwrócić. Gdy lądujesz w innym kraju, jesteś sam.

Oczywiście, klub Cię wspiera, ale koniec końców jesteś tylko ty.

Od zawsze lubiłem mierzyć się z najlepszymi. Kiedy masz przed sobą zawodnika, który przeraża obrońców, pozwala Ci się to lepiej skoncentrować. Douglas Costa jest jednym z takich zawodników, jeden z największych wyzwań, z jakimi miałem do czynienia.

Jego nie da się upilnować. Jeśli pozwolisz mu w ogóle się rozpędzić, możesz zapomnieć o odebraniu mu piłki. Same jednak treningi z takimi zawodnikami jak Cristiano, Cuadrado, Bernardeschi, Dybala, czy właśnie Douglas pomagają Ci się przygotować na spotkania Ligi Mistrzów.

Jednym z najlepszych zawodników, z którymi dzieliłem szatnię, był Lucho Gonzalez w Porto. To jeden z największych wzorów, jakie miałem. Darzyłem go zawsze wielkim szacunkiem. Inspirował mnie. Zawsze dawał z siebie wszystko i szanował innych. Naprawdę zarządzał szatnią Porto. Ja byłem wtedy młody, ale szybko zrozumiałem, że właśnie taki chciałbym się stać.

Największym moim sukcesem jest moja córeczka. Nie potrafię nawet opisać, jakie towarzyszyły mi uczucia, gdy pierwszy raz wziąłem ją na ręce. Nie można porównać do tego nawet Mistrzostwa Świata, które jest oczywiście moim piłkarskim celem. Puchar byłby jedynie dreszczykiem, w porównaniu z tym, co wtedy czułem.

Chcę być przykładem dla córki i pomóc jej spełniać jej marzenia tak samo, jak moja rodzina pomogła spełnić mi moje.

Często się zdarza, że podczas wyjścia z rodziną wydaję 300, albo 400 €. Zawsze wtedy się zastanawiam, ile by to mogło zmienić w Reais i nie czuję się dobrze z tym, ze wydaję tyle w jeden wieczór.

Rodzina powtarza mi, bym tak nie myślał i cieszył się życiem, ale pomaganie innym sprawia mi przyjemność. Chcę założyć fundację w moim rodzinnym mieście (Catanduva, wieś na obrzeżach São Paulo) i wspierać dzieci. Nie tylko przy rozwoju piłki, ale również pomóc im zdobywać wykształcenie.

W Juventusie organizacja jest na poziomie rzadko spotykanym gdziekolwiek indziej, ale nie ma w tym nic dziwnego, jeśli presja na wygrywanie jest tak silna.

Zawodnicy oczywiście muszą się dostosować do mentalności panującej w klubie, ale wszyscy dookoła naprawdę są pomocni. Czy przyjeżdżasz z Brazylii, Kolumbii czy innego kraju, pomoc jest dostępna we wszystkim, nawet przy znalezieniu dzieciom szkoły.

Fani nie są w stanie tego dostrzec, dla nich to pasja, emocje i dzień meczowy, ale klub pracuje każdego dnia, by zadbać o wszystko.

Turyn to dla Brazylijczyka nieco trudne do zaakceptowania miasto, nie ma tutaj wiele okazji do zabawy. Idealny jest natomiast do pracy. Nie rozprasza. Dla mnie życie tutaj to trening, dom, wyjścia na kolację i wycieczki do sąsiednich miast podczas wolnych dni.

Jak ktoś jest stąd, to zna wiele miejsc do zabawy, ale turysta może poczuć się znudzony. Stąd być może ten trend, że zawodnicy z Brazylii nie potrafią zagrzać długo miejsca w Juventusie. Turyn jest o wiele mniej atrakcyjny niż Mediolan albo Rzym. Do tego dochodzi bardzo charakterystyczny sposób myślenia samego klubu, choć w ostatnim czasie to wszystko nieco się zmieniło. Coraz więcej zawodników przyjeżdża z zagranicy i łatwiej im się zaaklimatyzować. W przeszłości tak nie było, stąd moi rodacy mieli problemy z pozostaniem tu na dłużej.

Treningi są bardzo ciężkie pod względem fizycznym. Tak jest w każdym zespole, ale w Juventusie to naprawdę wycisk. Pierwsze trzy miesiące dla nowego zawodnika są niezwykle wymęczające. Gdy przybyłem z Porto, dwa miesiące chodziłem zmęczony, powtarzając trenerom, że bolą mnie nogi. Odpowiadali, że przywyknę.

Każdego dnia to była walka, aż w końcu się przyzwyczaiłem. Za każdym razem, gdy przybywa nowy zawodnik, pojawia się narzekanie, że dużo trenujemy. Później jednak ciało się przyzwyczaja i staje się silniejsze.

Być może to kolejny powód, dla którego nie potrafili tutaj długo wytrzymać Brazylijczycy. Nie przywykli do przekraczania swoich granic. Ja się dostosowałem, tak jak pozostała część drużyny, ale każdy ma swój organizm i inaczej to odczuwa.

Gdy nie pojechałem na Mistrzostwa do Rosji, byłem zły. Wraz z rodziną i agentami oglądałem ogłoszenie kadry i gdy okazało się, że mnie w niej nie ma poczułęm smutek. Jeszcze większy poczuła moja rodzina.

Takie jednak jest życie piłkarza. Dla kogoś brakuje miejsca, bo ma je ktoś inny. Nie ma sensu trwać w gniewie.

Moimi wzorami na lewej obronie byli zawsze Roberto Carlos, Ashley Cole i Patrice Evra. Od zawsze ich podziwiałem. Podczas pierwszego treningu z Evrą zdziwiło mnie, że tak mi pomaga. Szybko jednak zrozumiałem, że tak jest lepiej. Zawodnicy często rywalizują ze sobą o tę samą pozycję, warto jednak pozostać w przyjacielskich relacjach.

Jasne, że zawsze chciałbym grać. Gdy nie grałem, to się denerwowałem. O wiele łatwiej jednak i przyjemniej przebywać z ludźmi, którzy chcą Twojego dobra. Patrice często pytał mnie, czy coś mógł zrobić lepiej, tak samo jak Filipe Luis, a ja biegałem po rady do nich.

Dla drużyny nie ma nic lepszego jak dwóch zawodników na wysokim poziomie na jednej pozycji. Głupotą jest traktować się, jako rywali, albo życzyć sobie źle. Trzeba dawać z siebie wszystko, a na koniec trener zdecyduje.

Konkurencja czyni Cię lepszym. Jeśli się nie rozwijasz, nie uczysz, to ktoś szybko Cię przegoni i to Cię motywuje do działania.

Lubię porozmawiać na inne tematy niż piłki albo po prostu pooglądać Netflixa. Lubię wszelakie filmy dokumentalne. Piłka zawsze będzie tym, co znam najlepiej, ale muszę myśleć również o życiu poza nią. Muszę być na nie przygotowany.

Porady dla młodych ludzi? Ucz się. Nie zaniedbuj i nie rzucaj szkoły. Wielu zawodnikom w młodzieżowych drużynach wydawało się, że mogą już porzucić edukację, a później nie zostali profesjonalnymi piłkarzami. Widziałem wiele takich przypadków, a bez szkoły średniej życie jest naprawdę trudniejsze.

Kolejnym bardzo ważnym aspektem jest szacunek do ludzi. Nigdy nie byłem najpilniejszym uczniem, ale zawsze byłem dla ludzi w porządku i miałem szacunek do nauczycieli.

Obecnie słyszy się o napaści uczniów na nauczycieli. Ja miałem to szczęście, że miałem opiekuńczych rodziców. Ciężko pracowali i dawali mi przykład, ale jest wiele dzieci, którzy takiego szczęścia nie mają. Szkoła musi być dla nich przykładem.

Spora część moich rówieśników skończyło na złej drodze. Dziś są w więzieniu albo nie żyją. Trzeba pozostać przytomnym i czerpać z odpowiednich wzorców, a jeśli odpowiednio się postarasz, może okazać się, że dostaniesz szansę, taką jak ja.

 

Źródło: juvefc.com

6
Dodaj komentarz

Please Login to comment
3 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
wojczech7tItOveNRougeOldLadyKurczi Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
grzwys
Użytkownik

No to Panie Sandro, urósł Pan teraz w moich oczach.
Chyba pierwszy raz powiedział coś więcej, odkąd przyszedł.

Kurczi
Użytkownik

Dokładnie. Jak widać nie ilość wypowiedzi ma znaczenie, ale ich jakość.

OldLady
Użytkownik

Przyznam, że też jestem pełen uznania.

Ładnie wytłumaczył kwestię Brazylijczyków w Juve – to zwyczajnie za nudne miasto dla nich. Tutaj się zasuwa. Kolejny piłkarz potwierdzający, że treningi u nas są bardzo ciężkie. Wojtek też o tym mówił, wiele razy.
Poza tym Alex to jak sam przyznaje może nie jakiś geniusz, ale poukładany chłopak do tego skromny i z poczuciem wartości pieniądza. Nie oderwał się od rzeczywistości i do tego cenna rada chyba skierowana do swoich rodaków, którzy za szybko wierzą w sukces – lepiej się tam jednak ciągle uczyć bo przywilej życia z piłki dosięga garstkę z milionów.

tItOveN
Editor

Alex zawsze sprawiał wrażenie dość mało „brazylijskiego” jak na Brazylijczyka, a ten wywiad potwierdza, że w odróżnieniu do swoich stereotypowych rodaków ma łeb na karku.

wojczech7
Admin

Ten wywiad w zasadzie ostatecznie zamyka temat Neymara w Juventusie… 🙂

Rouge
Użytkownik

Więcej takich wywiadów poproszę. Fajnie posłuchać piłkarzy nie tylko z wywiadów przed meczowych, w których w 99% słyszy się to samo.

Najnowsze artykuły:
Przejdź do paska narzędzi