Felietony

NR.17 | 13 listopada 2019

Federico Bernardeschi – przereklamowany, niedoceniony czy obydwa?

Federico Bernardeschi to zawodnik zaprawdę dwubiegunowy. Bardzo obiecujący początek jego pobytu w Juve, wcale nie rozwinął się tak jak wszyscy się spodziewali. Czy można powiedzieć, że Bernardeschi, na tym etapie, nie spełnił pokładanych w nim nadziei? Fenomenalne zagrania potrafi przeplatać najgorszymi występami. W czym tkwi jego problem? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć Adam Digby. Zapraszamy do lektury!

W Serie A podobnie jak w innych topowych ligach, istnieje skłonność do przeceniania lokalnych, młodych talentów. W ostatnich latach, wielu obiecujących prospektów poległo, próbując udowodnić swoją wartość. Zawodnicy tacy jak Andrea Belotti czy Domenico Berardi, którzy błyszczeli na lokalnym podwórku, tylko po to, aby zaraz zniknąć, są na to dowodem.

Prawdopodobnie jest wiele powodów, by dopisać Federico Bernardeschiego do tej listy. Pojawił się on na scenie podczas pierwszej kadencji Vincenzo Montelli w Fiorentinie, żywy rozgrywający ze świetnie ułożoną lewą nogą. Obdarzony prędkością, przeglądem pola, świetną kontrolą piłki. Powtórki jego zapierających dech w piersiach bramek szybko obiegły social media, podczas gdy prasa zaczęła rozpisywać się o jego szansach na dołączenie do wielkiej piłki Półwyspu Apenińskiego.

Federico pozostał w klubie, gdy Paulo Sousa objął „Violę” i zdaje się, że powinien żałować tej decyzji. Portugalczyk zauważył, że jego umiejętności — wszechstronność, wytrzymałość i zawziętość — pozwalają na rzucanie go po różnych pozycjach. Przez dwa lata Włoch wystawiany był jako trequartista, skrzydłowy, drugi napastnik, a nawet jako boczny obrońca.

ZAHAMOWANY ROZWÓJ

Rozwój Bernardeschiego z oczywistych powodów wszedł w stan stagnacji, podczas, gdy Sousa nieustannie ustawiał go to z przodu, to z tyłu. Mimo wszystko wciąż było o nim głośno w mediach społecznościowych. Chociażby po bramce w Lidze Europy przeciwko Borussii Monchengladbach.

Dla wszystkich, którzy oglądali go regularnie, szum był bezpodstawny. Nie chodziło o to, że Federico nie był dobrym graczem – wręcz przeciwnie – jednak niemożliwym było w pełni ocenić jego wartości w pieniądzach, podczas gdy potencjalna oferta byłaby, tak czy inaczej, zawyżona.

Jednak Juve niezniechęcony stagnacją, która go dosięgnęła, wiedząc, że ich skład jest na tyle głęboki, by w razie niepowodzenia zastąpić Włocha, zdecydował się ściągnąć go do siebie. Pomimo rozegranych 93. spotkań dla Toskańczyków, nie da się ukryć, że Bianconeri zapłacili 40 milionów euro za niesprawdzonego zawodnika.

Oczywiście, przez ponad dwa sezony był zawodnikiem pierwszego wyboru, jednak był to wybór Sousy, który albo nie wiedział, jaka jest jego optymalna pozycja, albo wiedział, ale mimo tego wolał, wystawiać go jako bocznego obrońcę nie dając przy tym szans Cristianowi Tello czy Sebastianowi Cirstoforo.

Nawet gdy przeniósł się Turynu, „hype” wokół najnowszego nabytku Juve nie ustawał. Było to poniekąd dziwne, biorąc pod uwagę, że był ostatni w hierarchii ważności po Dybali, Coscie czy Juanie Cuadrado.

MAGIA W MADRYCIE

Bernardeschi bez wątpliwości nie grał zbyt wiele, wychodzą tylko siedem razy w podstawowym składzie w Serie A oraz jeden w Lidze Mistrzów. Strzelił kilka ważnych bramek – szczególnie te przeciwko Cagliary i Fiorentinie – pomagając zdobyć Scudetto, jednak z powodów zdrowotnych nie był w stanie wnieść więcej do drużyny.

Sezon 2018/19 był inny. Zmiana, która nastąpiła w zawodniku, była widoczna również z zewnątrz. Z jego głowy zniknęła grzywka, zastąpiona fryzurą, która mówiła „biorę się za robotę”. Mówił otwarcie o wpływie Cristiano Ronaldo na jego postawę, dając wszystkim do zrozumienia, że chce zaimponować Portugalczykowi.

Cristiano podarował coś wszystkim, z którymi obcował. Nawet poprzez przyglądanie się jego treningom, jesteś się w stanie czegoś nauczyć. Ronaldo albo Cię przytłacza, albo jest Twoim motorem napędowym. Ja wybrałem drugą scieżkę, próbując po cichu, przyswoić wszystko co widziałem. Cieszę się z relacji, jaką mamy.

W drugiej części sezonu współpraca pomiędzy CR7 a Bernardeschim rozkwitła. Max Allegri coraz częściej sięgał po usługi Włocha, nawet gdy skutkowało to brakiem Dybali w pierwszej jedenastce.

Gra Juve wyglądała wtedy dużo lepiej, czego najlepszym przykładem jest mecz Ligi Mistrzów przeciwko Atletico, w którym „Fede” dał świetny występ, co przyczyniło się do eliminacji ekipy z Madrytu.

Oczywiście, to Cristiano Ronaldo strzelił wszystkie gole, ale to jego młodszy kolega wielokrotnie otwierał mu drogę do bramki. Tej nocy, Bernardeschi napędzał ataki Juve, co rusz sprawdzając jedną z najlepszych linii defensywnych w Europie, jednocześnie wykorzystując jej braki, poprzez znajdowanie wolnych przestrzeni.

W CZYM WIĘC PROBLEM?

Bezpośredni udział miał w pierwszym i ostatnim golu. Jego zwiększona tężyzna fizyczna pozwalała mu wchodzić w pojedynki i zarazem posyłać kluczowe podania, co wcześniej nie byłoby możliwe. I to własnie mecze takie jak ten, tak bardzo rozwścieczają kibiców Juve. Dlaczego nie może grać tak cały czas? Dlaczego tak często przechodzi obok meczu?

Dlaczego po 78. występach dla Bianconerich zanotował tylko 9 goli i 10 asyst?

Wszystkie te pytania są jak najbardziej na miejscu. Najwyższy czas, abyśmy otrzymali jakieś odpowiedzi. By jeszcze bardziej „utrzeć nosa” Juventinim, strzelił po bramce w obydwu październikowych meczach eliminacji Euro 2020 – przeciwko Grecji i Liechtensteinowi.

Zmiana trenera, z Massimiliano Allegirego na Maurizio Sarriego, oznaczała, że każdego zawodnika będą czekały ogromne zmiany. Jednak problem Bernardeschiego wciąż jest ten sam – nadal nie ma ustalonej pozycji na boisku.

W tym sezonie zdążył już zagrać jako skrzydłowy, „dziesiątka” oraz środkowy pomocnik. I choć ciężko jest, w jakiej ogóle roli sprawdza się najlepiej, to jeszcze jest określić, na której z pozycji ma najlepszy wpływ na drużynę.

Federico Bernardeschi kryje Marcelo Brozovicia na San Siro

I chociaż często jego praca pozostaje niedoceniona – mecz z Interem, gdzie świetnie krył Marcelo Brozovicia. Tak, poza tym spotkaniem, sezon 2019/20 jest do zapomnienia.

Bardziej niż częsta zmiana pozycji, na jakich jest wystawiany, martwi jego gra w kratkę. Człowiek, który zagrał niesamowity mecz na Wanda Metropolitano, jest tym samym, który notował późniejsze, okropne mecze przeciwko Brescii, Bologni czy Fiorentinie.

Urywek powyżej może posłużyć jako wspaniały przykład. Bernardeschi dostaje piłkę od Cuadrado, który znajduje się w świetnej pozycji, wybiega na jeszcze lepszą pozycję, Włoch to zauważa, ale posyła niedokładne podanie do Kolumbijczyka. Jasne to tylko jeden moment i każdemu zdarzają się błędy, ale w jego przypadku, to powtarza się od dłuższego czasu – jego wrodzony talent nie przekłada się na grę.

Ciężko oceniać zawodnika, patrząc tylko na bramki i asysty, ale brak końcowego produktu jest największym problemem. W wieku 25 lat nie można już go bronić „byciem młodym talentem” czy brakiem doświadczenia. Przy jednym trafieniu w tym sezonie, ciężko się za czymkolwiek schować, zwłaszcza gdy stworzył tylko sześć sytuacji brakowych.

Idąc za liczbami WhoScored.com, nie mniej niż ośmiu zawodników (wliczając Higuaina, Matuidiego i nawet Khedirę) zrobiło na boisku więcej niż on, a to za mało, jak na zawodnika o tak ogromynm talencie.

Nie ma wątpliwości, że zasługuje na dużo więcej uznania, niż otrzymuje. Przereklamowanie włoskiego talentu doprowadziło do nieuniknionego, ale też przesadzonego linczu za każde złe podanie. Jego dobre mecze powinny być bardziej doceniane, ale przyszedł czas, aby zacząć prezentować jakość na boisku regularnie, a nie tylko od święta.

Federico Bernardeschi ma wszystko, co potrzeba. Nadszedł czas, aby zaczął tych umiejętności używać.

Źródło: theturincrowd.com
Autor tekstu: Adam Digby

15
Dodaj komentarz

Please Login to comment
7 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
anavrin_clyde_1987_pogonGregor del PtasiorNano Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Apo
Użytkownik

Jeden z moich ulubionych zawodników Juve. Slabsza dyspozycja, rezygnacja przez Sarriego gry skrzydlowymi, nowa rola w zespole do której nie pasuje, sklada sie na jego beznadziejna dyspozycje. Nie ma mowy o przeplaceniu.Marotta kupowal jednego z najbardziej utalentowanych wloskich zawodnikow mlodego pokolenia. Dla porównania, za bardzo podobne pieniadze sprzedalismy napastnika z rocznym kotraktem, z kilkoma przeblyskami w meczch o pietruszke, gdzie presja byla praktycznie zadna. Z Bernandeschiego ciagle moze byc kawal pikarza. SIlny, dobre przyspieszenie, niezly drybling, mocny kondycyjnie. Potezny strzal z lewej nogi. Rola Sarriego powinno byc wyciagniecie go na prosta.Widzialbym go na skrzydle, lamiacego akcje do srodka i szukajacego… Czytaj więcej »

Nano
Użytkownik

Ja też go lubię i przykro się patrzy jak ostatnimi czasy „dziaduje” ale.. kiedy on strzelił gola z dystansu dla Juve?

Benq
Editor

Szkoda, że u niego siła to jedyny atut w strzale, brakuje mu ewidentnego opanowania i zimnej krwi, bo zawsze w dogodnej sytuacji jest strzał z całej epy, oczywiście obok bramki.

OldLady
Użytkownik

Od dawna już krytykuję Bernę, a jego ostatnia forma to kompletne dno. Najgorsze w tym jest to, że on zatrzymał się w rozwoju , a teraz to jest już regres. Digby dobrze napisał o włoskich talentach , za duzy jest hype na każdego Włocha który zagra raptem dobrych kilka gier w lidze która nie jest najmocniejsza na świecie. Był boom na Donnarummę, na Keana , Belottiego a zwłaszcza na Immobile który miał zawojować Europę . Gdzie oni teraz są ? Nadal królowie własnego podwórka. Teraz znowu moda na Tonaliego – drugi Pirlo niby – yhy bo zagrał kilka dokładnych podań….… Czytaj więcej »

Apo
Użytkownik

Nie przesadzaj. Tonelli to jeden najciekawszych mlodych zawodników w Europie.Donnarumma ma 20 lat, jesli nie wydarzy sié nic zlego, bedzie jednym z najlepszych na swojej pozycji. Genialne waunki, w tym sezonie jeden z lepszych w smutnym Milanie. Jest Chiesa, Romagnoli, który gra dobry sezon, duet z Interu, który gra zdecydowanie lepiej niz nasi srodkowi pomocnicy.

Kto ogláda Serie A prawdopodobnie wiedzial ze Belotti to dosc ograniczony zawodnik, a kwoty ktore padaly przy ewentualnym transferze byly niedorzeczne.

OldLady
Użytkownik

Nie przesadzam w ani jednym zdaniu. Włosi nie mają gwiazd i robią z byle grajków gwiazdy. Pół sezonu czy nawet jeden dobry sezon to mało by się ekscytować tak jak oni. Później przychodzi zderzenie z LM i szybkie sprowadzenie do parteru poza Juve .

Taka smutna prawda. Kadrowo Włosi nie mają podjazdu do Hiszpanii , Francji czy Niemców . Uwielbiam ich ale stara gwardia się skończyła , a nowa to jej cień.

clyde_1987_
Użytkownik

Obaj macie po trosze racji. Włosi mocno ucierpieli z powodu braku awansu na poprzednie Mistrzostwa Świata, ale w dużej mierze byli sami sobie winni. Niegdyś najlepsza młodzieżówka w Europie stała się reprezentacją regularnie zawodzącą na dużych imprezach, a ponadto tamtejsze talenty w większości nie robiły nawet solidnych karier na poziomie Serie A. W ostatnim czasie to się nieco zmieniło, zaś pierwsza squadra pod wodzą Manciniego zbiera pochlebne recenzje za swoją efektowną grę. Selekcjoner oparł drużynę na relatywnie młodych zawodnikach, co mu się chwali, niemniej pamiętajmy, że Azzurri rywalizowali z przeciętnymi bądź słabymi reprezentacjami i ich faktyczna wartość zostanie sprawdzona na… Czytaj więcej »

Rouge
Użytkownik

Obok Chielliniego mój ulubiony piłkarz tego Juve. Życzę mu, żeby dorównał umiejętnościami ADP, bo warunki fizyczne ma lepsze. Co prawda charyzma nie ta, ale czasami, jak idzie mu w meczu to widać, że też potrafi wziąć ciężar gry na swoje ramiona… szkoda tylko, że tak rzadko.

Nano
Użytkownik

No to poleciałeś Kolego z tym ADP 🤦‍♂️😁🤭

Rouge
Użytkownik

Nie no pewnie, człowiek dorósł, zmądrzał i nie ma już prawa wierzyć, że pojawi się ktoś kto nawiąże do idola z dzieciństwa. Być może nie będzie już drugiego ADP, ale mam nadzieję, że pojawi się ktoś kto może być dla moich chłopaków kimś, kim dla mnie był del Piero.

Nano
Użytkownik

Ale ja też mu tego życzę z całego serca 🙂 tylko on póki co nawet nie gra namiastki tego co nasz idol z dzieciństwa 🙂 może się ktoś pojawi, kibice potrzebują idoli, a Ty zwyczajnie mnie zaskoczyłeś skalą swojej wiary, nic złośliwego 😛 pozdro

Gregor del Ptasior
Użytkownik

Faktycznie gdy Berna do nas przychodził, był kreowany na jeden z największych talentów włoskiej piłki. Oczekiwania były spore, ale niestety obraz jego gry w kratkę, z przewagą tego gorszego. Trudno oceniać czy problemem są trenerz nie mogący znaleźć mu optymalnej pozycji czy to jednak nie poziom Juve. Co jak co, ale fatalnych podań, prostych strat czy błędów w przyjęciu, których ma mnóstwo w obecnym sezonie nie sposób zrzucić na trenera i ustawienie. Oceniając go stricte przez pryzmat warunków fizycznych i wyszkolenia trudno odmówić chłopakowi talentu. Lubię go, bo fajny, mega pozytywny facet, ale wiadomo, że po piłkarzu nie oczekujemy wesołego… Czytaj więcej »

pogon
Użytkownik

Ja tam go lubię, choć ma dołek formy. Jest to jeden z nielicznych zawodników ofensywnych, który nie boi się brać na siebie ciężaru gry (nawet jak nie idzie) w trudnych meczach. Niewielu jest też zawodników którzy potrafią zagrać doba i daleką piłkę ,,na nogę” , zrobić coś niekonwencjonalnego z przodu. Kreatywności Bernardeschiemu nie brakuje, jednak coś jest nie tak z jego poruszaniem się po boisku i decyzjami jakie na nim podejmuje. Dla mnie najlepiej by sobie radził w środku pola, trochę wyżej od Pjanicia, gdzie ubezpieczałby go inny pomocnik. Wtedy nasz środek pola byłby bardziej kreatywny i nie polegalibyśmy tylko… Czytaj więcej »

clyde_1987_
Użytkownik

Bardzo ciekawy felieton, który wywołał interesującą dyskusję na stronie. Bernardeschi, to bez wątpienia znakomity pomocnik o dużych umiejętnościach, jednak z różnych przyczyn nie może on ustabilizować formy, przez co większość kibiców Juventusu na całym Świecie jest zawiedziona jego osobą, co rzecz jasna nie może dziwić. Pamiętam doskonale moment, w którym do nas dołączył i od początku nie ukrywałem, że Toskańczyk jest moim ulubieńcem. Na tamtą chwilę wydawało się, że Włoch rozwija się z sezonu na sezon, a ponadto jest w stanie grać na kilku różnych pozycjach, co dawało Allegriemu spore pole do manewru. Niestety po osiągnięciu dobrej dyspozycji przytrafiła mu… Czytaj więcej »

anavrin_
Użytkownik

Ja także już dawno temu dołączyłem do grona zadeklarowanych kibiców Bernardeschiego. Stąd poświęcałem mu wiele uwagi w komentarzach, a w tym sezonie przeważnie krytykując. Mam natomiast nieodparte wrażenie, że Federico zaczął gorzej grać właśnie po wspomnianej w tekście metamorfozie. Oczywiście, parę kilo mięśni było mu potrzebne, ale mnie się wydaje, że jakby zatracił zwinność, lekkość, polot. Tyczy się to dryblingu i przemieszczenia, głównie bez piłki, bo wydaje się statyczny. Są piłkarze, którym nabranie masy posłużyło. Najlepszy chyba przykład to Lewandowski, który w Lechu był chucherkiem, a jak w Borussi poświęcili czas – i sporo meczów na ławce – to zrobili… Czytaj więcej »

Przejdź do paska narzędzi