Felietony

NR.17 | 20 kwietnia 2019

Notre Dame z Turynu

DoChoć od meczu z Ajaxem minęło już kilka dni, temat jest wciąż żywy. I kiedy zdaje się, że wszystko już na temat tego meczu zostało powiedzianie, to zapraszamy Was do tekstu przygotowanego przez Marco Bonomo, który porównuje Juventus do katedry Notre Dame.

90 minut. Tyle potrzeba, aby spłonęła katedra, która wydawałoby się, że będzie wieczna, niezmienna, niezniszczalna – mimo że nic takie nie jest – gdy w ciągu dziewięćdziesięciu minut może zniknąć po raz n-ty, coś, co teraz można już określić jako nieosiągalny sen. Zwycięstwo w Lidze Mistrzów, dla Juventusu, nigdy nie będzie proste. Określenie obsesja zdaje się najlepiej definiować Starą Damę w tej kwestii, choć Juve jako całość: społeczność, fani, kluczowi gracze, zarząd, nie chcą tego określać w ten sposób.

Myśli przenikały umysły i serca, podczas gdy ognie trawiły ikoniczny pomnik, z którym wiąże nas wiele uczuć, ale największym zdaje się żal. Osobiście, nigdy nie byłem w Notre Dame, ale kocham ją, ze względu na historię, którą w sobie nosi. I podczas gdy wielu z nas nigdy nie miało w planach odwiedzić tejże katedry, teraz zapewne tego żałujemy, ponieważ już nie będziemy mieli szansy zobaczyć jej na żywo.

Podobne uczucie zapewne towarzyszyło nam niecałą dobę po pożarze. Kiedy opadł popiół, a Notre Dame przestało być głównym tematem w mediach. Żal ten był jednak nieco inny, żal, którego mogliśmy doświadczyć na stadionie czy przed telewizorami. Żal i strach, że jeśli (i kiedy) któregoś dnia uda nam się wygrać Ligę Mistrzów, będzie za późno, a my już nie będziemy tacy sami. Zgadza się, odkąd wróciliśmy do rozgrywek i mogliśmy prawie dotknąć sukcesu, ten rok jest inny niż poprzednie, bo tym razem żal który odczuwamy, nie pozwala nam spać w nocy. Bezradność, którą Juventus pokazał naprzeciw Ajaxu, może wydawać się losowa, podobnie jak ogień, który strawił iglicę i większość dachu, katedry Notre Dame.

W rzeczywistości tak nie jest. „Niech żyje król” – mantra powtarzana po comebacku z Atletico. „Król jest nagi” – prawda, która towarzyszy odpadnięciu z Champions League. Nie mówimy, jednak tylko wyłącznie o monarsze, lecz o całości. Juventus poddał się, gdy pozwolił zarządzać swoimi nieograniczonymi zasobami w stylu wielkiej improwizacji. I wydaje się, że wynikało to z braku konkretnego pomysłu, a poddaniu się chwili i „zarządzaniu momentem”, co zaowocowało brakiem jakiejkolwiek tożsamości. W pewnym momencie wszystko runęło, a my razem z nim. Żal pozostaje. To prawda, Juventus Allegriego (bo o tym mowa) wygrał mnóstwo – prawie wszystko – zdominował Italię. Wynika to jednak z tego, że Stara Dama jest lepszej jakości niż inne drużyny i przez długi czas odpoczywała dzięki tej jakości, podczas gdy mogła tworzyć, budować czy inspirować. To trochę jakby zwycięstwa były przyciągane do Juventusu z powodu oczywistej przewagi.

Cancelo, Dybala, Cuadrado, Douglas Costa, Bentancur, Pjanic, Ronaldo, Bernardeschi, Kean, Spinazzola, Alex Sandro, Bonucci – ograniczając się do “technicznych” zawodników – czy są oni gorsi niż De Jong, De Ligt, Veltman, Tadic, Neres, Mazraoui, Sinkgraven, Van de Beek, Ziyech, Blind, Tagliafico? Nie. Ale gra tych drugich już tak – z pomysłem, wypełniających założenia taktyczne, bez zbędnej kalkulacji czy zarządzania tym, co się dzieje na boisku. Juve w tym starciu przypominało ucznia, mądrego, ale bardziej sprytnego, który zawsze uczy się samych odpowiedzi, powielając utarte schematy, często odnosząc sukces, ale to Ajax był tym przykładnym, który ciężko pracował od początku roku do końca, który konsekwentnie uczy się co lekcje, organizuje swoją naukę i silne strony w sposób, który pozwala mu podejść do egzaminu pewnym swoich umiejętności.

We wtorek Juventus runął, ale nie całkiem. Konstrukcja Notre Dame ocalała i zostanie odbudowana, nawet jeśli nie od fundamentu, to na pewno mocniejsza i odporna na warunki atmosferyczne, ale by uniknąć nieprzewidzianych pożarów, musimy zmienić punkt widzenia. Wszyscy chcemy Notre Dame, to prawda, ale musimy także spojrzeć w przyszłość. A przyszłość to nic innego jak zdolność do współzawodnictwa i po raz kolejny, zrealizowania marzenia. Po 8 mistrzostwach kraju przyszedł czas, aby podjąć ryzyko i opuścić pewną strefę komfortu, aby stworzyć nową tożsamość. Tożsamość, którą będzie można dumnie pokazać, gdy ktoś silniejszy nas pokona – bo na pewno ktoś to zrobi – ale tę też tożsamość, która zaprowadzi nas na szczyt, na który wędrujemy już za długo. Tak, że pewnego dnia możemy powiedzieć, że Notre Dame spogląda na wszystkich ponownie i że wszyscy będą ją pamiętać nie tylko dlatego, że wygrała, ale dlatego, że zaszczepiła ziarno i emocje piękna.

 

Autor: Marco Bonomo

Źródło: Juventibus.com

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Najnowsze artykuły:
Przejdź do paska narzędzi