Felietony

Hu Kers | 5 maja 2020

Pamiętny 5 maja 2002 roku

5 maja 2002 roku był jednym z najbardziej pamiętnych dni w historii Serie A. Tamtego wieczoru Juventus w ostatniej kolejce ligowych zmagań wyprzedził Inter i Romę w walce o Scudetto. W poniższym tekście przybliżone zostały wydarzenia, które się wtedy odbyły, a które do tej pory są pamiętane nie tylko przez fanów Bianconerich.

Tu nie ma wiele do powiedzenia, po prostu się cieszymy. To jest zadośćuczynienie za rozczarowanie sprzed dwóch lat w Perugii i ogląda to ktoś, kto był wtedy w Perugii… – powiedział Antonio Conte.

Nie chodziło tylko o to, co Conte powiedział, świętując Scudetto 2002 na Stadio Fruli, lecz także sposób, w jaki to powiedział, mieszając satysfakcję z zemstą. Ówczesny piłkarz Bianconerich mówił o Marco Materazzim, obrońcy Interu, który według obecnego taktyka Starej Damy „nie wykazywał szacunku”, gdy jego Perugia pokonała Juventus 1:0, co sprawiło, że ligę wygrało Lazio. 24 miesiące później nadeszła kolej Conte na skomentowanie utraty Scudetto przez Nerazzurrich z Matrixem w kadrze.

Walka na słowa ciągnęła się przez kilka dni. „Conte powinien kupić sobie nową perukę za bonus za mistrzostwo” rzucił Materazzi, na co Conte odparł: „Chciałbym przypomnieć panu Materazziemu, że peruk się już nie używa. Teraz można załatwić sobie transplanty, ale niestety dla tego pana, transplantacje mózgów nie są jeszcze możliwe”. 

Po pamiętnym wieczorze 5 maja można jednak było spodziewać się takich animozji. Inter Hectora Cupera rozpoczynał dzień, będąc liderem i głównym pretendentem do zdobycia pierwszego Scudetta od 13 lat, zespół miał punkt przewagi nad Juventusem i dwa nad Romą. Ostatecznie to Juventus skończył sezon jako mistrz, Roma wskoczyła na drugą lokatę, a Nerazzurrim pozostało trzecie miejsce i kwalifikacje do Ligi Mistrzów.

Juventus, który przed sezonem sprzedał Zinedine’a Zidane’a i ponownie zaufał Marcello Lippiemu, rozpoczął wieczór udanie. Nie minęło jeszcze 10 minut, gdy David Trezeguet zdobył gola, który był jego 24-tym (bez rzutów karnych i przy 75 uderzeniach w światło bramki), który dał Bianconerim prowadzenie 1:0 nad Udinese i umieścił ich nad Interem z jednym punktem przewagi. Niedługo później prowadzenie podwyższył Alessandro Del Piero.

Mając zwycięstwo praktycznie zapewnione, wszystkie myśli skupiły się na wydarzeniach z innych boisk, a konkretnie na Stadio Olimpico, gdzie ultrasi Lazio niewybrednie ‚wyżywali się’ na Interze, tym samym pomagając Juventusowi i – ku ich rozpaczy – swoim arcy-rywalom Romie.

Były napastnik stołecznego zespołu Christian Vieri został uznany za zdolnego do gry po urazie kolana i zdobył gola, który Massimo Moratti celebrował znakiem krzyża. Gol ten dał Interowi prowadzenie w lidze, podobnie jak ten Luigi Di Biagio, przed którym jednak chwilowo stan meczu wyrównał Karel Poborsky. Inter mógł być jedynie wirtualnym mistrzem, gdyż w drugiej połowie to Lazio grało i zwyciężyło 4:2. Jakby tego było mało, Antonio Cassano dał Romie zwycięstwo nad Torino i zapewnił Giallorossim drugie miejsce w tabeli.

Jestem zmęczony, mam dość i czuję złość – oświadczył po meczu Moratti.

Dziś żaden fan Interu nie chce słyszeć słów pociechy i ja czuję podobnie – dodał.

Płaczący Ronaldo, który parę miesięcy później przeszedł do Realu Madryt, dodał:

Gorycz po utracie tytułu jest tym większa, że finisz był tak blisko. Rozczarowania wydają się być częścią mojego życia. W jednym momencie nasze marzenia się rozprysły, rozbite przez rzeczywistość, w którą ciężko było uwierzyć.

Prawdę mówiąc, Inter w kwietniu się potykał, ale punkt zwrotny sezonu miał miejsce kilka tygodni wcześniej. Późno zdobyty gol Pavla Nedveda z Piacenzą zmniejszył dystans Bianconerich do lidera. Seria pięciu zwycięstw z rzędu w wykonaniu Juventusu pod koniec sezonu zrobiła różnicę i podkreśliła DNA zespołu.

Oni są jak smok z siedmioma głowami – przyznał Giovanni Trapattoni.

Utniesz jedną, to w jej miejsce wyrasta następna. 

Podczas gdy Juventus celebrował, Inter rozpaczał, Roma żałowała. Oni byli mistrzami jesieni na półmetku sezonu i walczyli bark w bark z Interem do momentu ‚śmierci’ z Venezią.

Nie mam wątpliwości. Przegraliśmy tytuł z Venezią – przyznał Fabio Capello.

Oni byli już spadkowiczami w momencie naszej potyczki, a udało nam się zaledwie zremisować 2:2 – wspominał.

Dziś, 18 lat później, Conte walczy jednak po drugiej stronie – wraz z Interem ma nadzieję zdetronizować Starą Damę, choć bliżej tego celu z pewnością jest obecnie inny z bohaterów tamtego, pamiętnego dnia, będące w niesamowitej formie Lazio, tracące zaledwie punkt do ekipy Maurizio Sarriego.

3
Dodaj komentarz

Please Login to comment
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
clyde_1987_anavrin_OldLady Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
OldLady
Użytkownik

Riposta Contego zacna.

anavrin_
Użytkownik

Wiadomo, dobrze jest nam wspominać finisze sezonów, gdzie wychodziło na nasze. Ale sezon i dwa sezony przed opisanym tutaj, to my byliśmy frajerami, taka prawda.

clyde_1987_
Użytkownik

Mistrzostwo zdobyte w 2002 roku było jednym z tych, które ucieszyło mnie najbardziej: Lippi ładnie odbudował drużynę po średnim okresie pracy w Turynie Ancelottiego, a do tego pokonaliśmy niebywale silną konkurencję w walce o miejsce na podium. Ostatnia kolejka była wisienką na torcie, zaś w kolejnym sezonie byliśmy jeszcze mocniejsi i tym bardziej szkoda, że nie podsumowaliśmy tego triumfem w Lidze Mistrzów. Co do słów Conte, to były one znamienne: niezwykle związany z ekipą kapitan dosłownie szalał z radości. Wspomniał skandaliczny mecz w Perugii, mecz który nie miał prawa się odbyć. Oczywiście ówcześni podopieczni wspomnianego Ancelottiego zawalili sprawę na w… Czytaj więcej »

Przejdź do paska narzędzi