Konferencja Maurizio Sarriego
Maurizio Sarri został dzisiaj oficjalnie zaprezentowany jako następca Maxa Allegriego w Juventusie.
Każdy potrzebuje jasnych pomysłów podczas swojej podróży przez życie. Trafiłem do Napoli, ponieważ urodziłem się w Neapolu i wpadłem na pomysł, że możemy być konkurencyjni na poziomie krajowym, więc dałem tam z siebie wszystko.
W ciągu ostatnich kilku miesięcy w Napoli zacząłem mieć wątpliwości co do moich relacji z klubem i kibicami, a moje zawodowe „ja” czuło, że moja przygoda w tamtym klubie się zakończyła.
W czasie, gdy ja odczuwałem swoje wątpliwości, Carlo Ancelotti został zaprezentowany i to prawdopodobnie moja wina. Otrzymałem różne oferty z kraju, ale wolałem wyjechać za granicę, ponieważ nie chciałem przenieść się bezpośrednio do innego włoskiego klubu.
Premier League była wspaniałym doświadczeniem, ale w drugiej połowie sezonu poczułem profesjonalną i osobistą potrzebę powrotu do Włoch. Juventus dał mi tę szansę i jest to szczytowy moment w mojej karierze, która przez 80% czasu była niezwykle trudna. Czuję, że szanowałem wszystkich i dałem z siebie wszystko.
Kiedy Juventus skontaktował się ze mną, byłem pod wielkim wrażeniem. Nigdy nie widziałem klubu tak zdeterminowanego, aby pozyskać trenera i to mnie przekonało. Nigdy nie widziałem tylu dyrektorów, którzy byli tak zdeterminowani, aby zakontraktować jednego trenera. Byli zdecydowani, przekonani i zjednoczeni w swoim wyborze.
Jestem podekscytowany sezonem Serie A, który nadejdzie, ponieważ w Mediolanie pojawili się Antonio Conte i Marco Giampaolo, w Romie pracować będzie Paulo Fonseca, a w Sassuolo jest człowiek, którego podziwiam, Roberto De Zerbi.
Nie do Juventusu znikąd. Przeszedłem przez Serie C, B, A, Premier League i teraz jestem w Juve. Przychodzę z Chelsea, innego wielkiego klubu, z wyraźnie mniejszą historią niż Juventus, którego poziom ciągle wzrastał w ostatnich 10-15 latach.
Moja kariera posuwa się stopniowo. Więc tak, bycie tutaj powoduje we mnie wielkie emocje, ale to nie tak, że trafiłem do Juventusu przez przypadek. Kluby są złożone z ludzi. Podobała mi się jedność, którą widziałem w Juventusie, ponieważ jest to dla mnie ważne.
Potrzebowałem tylko kilku spotkań, aby uświadomić sobie, jak bardzo byli zdeterminowani, silni i solidni. Podoba mi się to. Od 30 lat negocjuję z klubami, więc myślę, że wiem, jak czytać ludzi. Potrafię rozpoznać, gdy ktoś naprawdę wierzy w to, co mówi i jest całkowicie przekonany o swojej racji. Nie chodzi o samą frazę, ale o ich postawę, podejście, wysiłek, który podejmują, aby wyjść i cię poznać. To pokazuje, że chcą mieć właśnie ciebie, jako swojego trenera. Dla mnie to było najważniejsze.
Pojawił się pewien sceptycyzm, co do przybycia Sarriego do Turynu, biorąc pod uwagę jego przywiązanie do Napoli i to, że dopiero z Chelsea zdobył swoje pierwsze poważne trofeum.
Nie da się wstać rano i nauczyć się wygrywać. Jeśli klub próbuje myśleć, że zwycięstwa mu się należą, to jest w błędzie. Musisz pracować i walczyć, aby coś wygrać.
Jeśli chodzi o Ligę Mistrzów, to Juventus będzie w niej grał po to, aby ją wygrać, ale zdaje sobie sprawę, że tak samo myśli osiem lub dziewięć innych drużyn. Czuję, że zwycięstwo we Włoszech postrzegane jest jako obowiązek. W Europie się marzy, czuje pasję.
Przybywam tu otoczony przez sceptyków, ale zawsze jestem sobą. Podobnie było w Empoli, Napoli i Chelsea. W piłce nożnej znam tylko jeden sposób na usunięcie sceptycyzmu z umysłów ludzi: wygrać i zrobić to przekonująco. Więc zamierzam tego dokonać.
60-latka zapytano o różnice między Serie A a Premier League.
Myślę, że przed nami długa droga. Rozmawiałem z prezydentem o strukturach i organizacji. Chodząc po angielskich stadionach, zdajesz sobie sprawę, jak odstają od nich te włoskie.
Musi nastąpić zmiana kulturowa. Na stadionie muszą zacząć pojawiać się rodziny z dziećmi. Myślę, że jeśli chodzi o taktykę i organizację klubu na boisku, to wciąż mamy przewagę nad Anglią.
Trener jasno dał do zrozumienia, że jest czymś więcej niż „taktycznym fundamentalistą”.
Nie możesz zacząć od systemu i pozbyć się graczy, którzy do niego nie pasują. Musimy zidentyfikować dwóch lub trzech graczy, którzy mogą coś zmienić. Trzecim krokiem jest rozmowa z graczami, wysłuchanie ich i zobaczenie, jakiego systemu możemy użyć.
W ostatnich latach używałem 4-3-3, ale moje 4-3-3 w Chelsea było zupełnie inne niż to w Napoli. Musieliśmy wykorzystać cechy Edena Hazarda, ponieważ mógł sam wpłynąć na losy spotkania, ale jego obecność powodowała problemy w obronie, nad którymi musieliśmy pracować.
Grałem 4-3-1-2 przez całe życie przed wprowadzeniem 4-3-3, więc zobaczymy. Myślę, że gra ładnym stylem nie stoi w opozycji do wygrywania. Jeśli zespół zabawia kibiców może to być kolejnym krokiem do zwyciężania.
To nie tak, że zespół, który gra z radością, jest niepoważny. Pamiętam, że po pierwszych 2-3 meczach Empoli w Serie A zapytano mnie, czy uważamy, że możemy zapewnić sobie utrzymanie, grając w ten sposób, zamiast bronić się i kontratakować. Utrzymaliśmy się na sześć rund przed końcem sezonu.
Byli trenerzy, którzy wygrywali mając zupełnie inne filozofie futbolu. Nie ma jednego sposobu na wygraną, dlatego trener powinien pozostać wierny sobie i swojej wizji.
Gdy masz do czynienia z graczami na tym poziomie, z piłkarzami którzy już są mistrzami, to filozofia futbolu i tak pozostaje w dużej mierze taka sama, ale musisz mieć mentalną elastyczność, aby dostosować się do graczy i dowiedzieć się, jak wygrywać mecze mając akurat tych zawodników w składzie.
Trafiłem tu dopiero wczoraj. Sir Alex Ferguson potrzebował 20 lat, aby narzucić styl drużynom młodzieżowym i drużynie seniorów. Chciałbym tak zrobić, ale sądzę, że nie jestem na tyle młody, by zostać tutaj tak długo.
Nie rozumiem, jak ktoś może uważać mnie za taktycznego fundamentalistę, skoro zacząłem w Empoli z 4-3-1-2, a potem przeniosłem się na 4-3-3 w Napoli i ukryte 4-4-2 w Chelsea.
Chciałbym zobaczyć Pjanica dotykającego piłkę 150 razy w ciągu spotkania. Jednak chodzi o zrównoważenie wszystkiego. Staram się dawać swoim zespołom dużo więcej swobody, ponieważ wtedy gracze mogą trochę poszaleć i często wychodzi to wszystkim na dobre.
Trener został następnie zapytany, czy zdaje sobie sprawę przed jak trudnym zadaniem stoi, biorąc pod uwagę, że jego poprzednik Max Allegri poprowadził Bianconerich do pięciu Scudetti z rzędu.
Allegri pozostawił poprzeczkę wysoko. Doskonale wiemy, że wygranie tego, co wygrał w ciągu ostatnich pięciu lat, nie jest łatwe. Jego wyniki były niezwykłe.
Max potrafił tak ustawić zespół, że ten wytrzymywał nacisk przez 30 minut i wygrywał. Też chciałbym mieć taką umiejętność, ponieważ to jest coś, co rzadko mi się udaje, może dlatego, że mam inne podejście. Jeśli zespół przyzwyczaił się do posiadania piłki i nagle przestaje ją mieć, może mieć trudności i wpadać w panikę.
Drużyny Allegriego z drugiej strony też zdawały się borykać z pewnymi problemami, ale zawsze czuło się, że i tak mogą wygrać.
Czasami rozmawiam z Allegri za pośrednictwem wspólnych przyjaciół, ale od pewnego czasu nie rozmawialiśmy. Mam nadzieję, że porozmawiamy latem.
Trener będzie nosił garnitur, czy dres?
Porozmawiam z klubem. Oczywiście, reprezentując klub, będę szanował ich wybór. W moim wieku i przy mojej kondycji, ważne jest tylko to, że nie wysyłają mnie tam nago.
Sarri trenował Edena Hazarda, ale przyznał się, że Ronaldo to zupełnie inna bajka.
Przez lata trenowałem wielu wspaniałych graczy, ale dzięki Ronaldo przechodzę na kolejny poziom, to gracz ze szczytu świata. To jest chłopak, który bije wszelkie rekordy i chciałbym mu pomóc ustanawiać kolejne.
Trenowałem zawodnika z rekordem wszech czasów w Serie A (Gonzalo Higuain w Napoli). Chciałbym to pobić. To byłaby ogromna satysfakcja.
Myślę, że kiedy gracz ma wyjątkowe cechy. Taki Dybala, czy Cristiano mogą grać w każdej roli. Drużyna musi dostosować się do ich cech, ponieważ są fundamentalni.
Poprosiłem o rozmowę z 2-3 graczami, abyśmy mogli podzielić się kilkoma pomysłami. Około 30 lat temu wierzyłem, że mogę narzucić moje poglądy graczom, ale teraz zdaję sobie sprawę, że ważne jest, aby zapytać graczy czego oczekują. Mamy tu graczy, którzy naprawdę mogą zmienić wszystko, gdy atakują.
Ronaldo jest utalentowany, podobnie jak Dybala i Douglas Costa, który tak naprawdę nie pokazał jeszcze, co potrafi. To wielkie talenty i musimy zobaczyć, jak możemy ich ustawić i co mogą dać w obronie.
Nie wymieniłem Higuaina i Mandzukicia, ponieważ dawałem zaledwie kilka przykładów, nie wykluczam nikogo.
Higuain to chłopak, który bardzo mi się podoba i zależy od niego, czy tu pozostanie. Dyrektorzy śledzą tych graczy od lat, więc będę ich słuchał. Może nie w przypadku Higuaina, którego znam całkiem dobrze, ale przede wszystkim będę słuchać i dostosowywać się do tego, co sugeruje klub.
Byłoby niesprawiedliwe, gdybym narzucał moje pomysły osobom, które znają tych graczy lepiej niż ja. Kiedy będę wiedział jak będzie wyglądał nasz kluczowy system, porozmawiamy o transferach. Nie lubię wymieniać nazwisk. Bardziej skupiam się na cechach graczy, których chciałbym mieć. Paratici zna znacznie więcej graczy niż ja, więc jesteśmy w dobrych rękach.
60-latek poproszony został także o komentarz dotyczący Federico Bernardeschiego.
Wszyscy wiedzą, że lubię tego chłopaka. Jest dobrze zorganizowany, ma talent, ale brakuje mu trochę spójności i ciągłości formy. Myślę, że jest to moment jego kariery, w którym musi grać konsekwentnie, trzymając się jednej roli.
Trener zakończył swoją prezentację, rozmawiając o swoich wcześniejszych relacjach z Juventusem.
W ciągu 3 lat w Neapolu wstawałem codziennie z myślą, by pokonać Juventus. Byliśmy rywalami na stopie sportowej, więc moim obowiązkiem było znalazienie sposobu, by pokonać Juve.
Dałem z siebie 110 procent, ale się nie udało. Gdybym znów miał trenować Napoli, podszedłbym do tego tak samo, na płąszczyźnie sportowej. Jestem profesjonalistą, dawałem z siebie wszystko by pokonać Juventus, teraz dam z siebie wszystko by wygrywać razem z nim.
Czasami, by pokonać rywala musisz go „znienawidzić” sportowo, ale nigdy nie możesz nie okazać mu szacunku.
Po 3 latach w Neapolu wybrałem wyjazd za granicę, ze względu na fanów. Potrzebowałem jednak powrotu, a Juventus złożył mi ofertę.
Gdziekolwiek nie byłem, w każdym klubie dawałem z siebie 110%, by godnie reprezentować barwy prowadzonej przeze mnie drużyny. Tutaj nie będzie inaczej. Dam z siebie wszystko. Nie ma potrzeby pisania referatów na mój temat. Podejmowałem logiczne i przemyślane decyzje.
Przyśpiewki fanów? Powinniśmy skończyć obrażanie się na włoskich stadionach. Może czas powiedzieć „dość” i schodzić z murawy. Być może w Neapolu najbardziej odczuwalna jest niechęć do przeciwników. Powinniśmy z tym skończyć. Nie chcemy pozostać 30-40 lat za resztą Europy.
Gra przeciwko Napoli? Gdy opuszczałem Sao Paolo dostałem niesamowite brawa, które były oznaką miłości. Jeśli nie będę celebrować zwycięstwa na tym stadionie, to będzie to po prostu oznaka szacunku do kibiców. Moje uczucia do mieszkańców tego miasta się nie zmieniły.
Były szkoleniowiec Chelsea odpowiedział również na pytania na temat ostatniej swojej kampanii jako trener Napoli.
Byłem przekonany, że się uda. Reprezentowałem jednych z najbardziej zagorzałych kibiców, którzy nie wygrali nic od 30 lat, bardzo chciałem dać im Scudetto.
Czułem, że nie mamy szans w walce o wszystkie trofea, więc postawiłem na to jedno. Chcieliśmy Mistrzostwa. Byliśmy bardzo blisko i wierzyliśmy mocno. Koniec był smutny, ale historia piękna.
Zrobiłem wszystko, co mogłem. Czułęm moralny obowiązek, by zdobyć ten tytuł. Urodziłem się w Neapolu i kibicowałem im, więc miałem wszystko co potrzeba, by zagrzać zawodników do gry na 110%.
Historia ta jednak dobiegła końca. Część winy zapewne było moje, ale nie cała. By okazać szacunek wyjechałem za granicę, nawet, jeśli sytuacja w mojej rodzinie była dosyć delikatna. Juventus najbardziej o mnie zabiegał.
Nie znam lo Stile Juve i nie wiem, czy zostanę poproszony o przestrzeganie jego wytycznych. Byłem wczoraj z trenerem na kolacji i było zupełnie normalnie.
Ludzie wciąż przytaczają mój środkowy palec w ich kierunku, ale nie ma sensu tworzyć na ten temat opery mydlanej. Niektóre rzeczy mogą zostać źle odebrane, a ja zachowałem się zbyt nadgorliwie. Nie ma sensu reagować na chamstwo 10, czy 20 idiotów, gdy na stadionie jest 40 tysięcy. Nie uważam tych ludzi za kibiców Juventusu.
Źródło: juventus.com, football-italia.net