Gracze Juve

maciejovsky | 12 lutego 2019

LGdS: Ekskluzywny wywiad z Fabio Paraticim

Fabio Paratici obecnie pełni jedną z najważniejszych funkcji w klubie — jest dyrektorem sportowym, następcą swojego mentora, Giuseppe Marotty.

La Gazzetta dello Sport w dzisiejszym swoim wydaniu opublikowała długi wywiad z Paraticim. Poruszono w nim wiele tematów — wrócono do przeszłości, zapytano o przyszłość. Poniżej prezentujemy pełne tłumaczenie oryginalnego wywiadu.

Każdy dzień spędzam w ośrodku treningowym, nie mogę bez tego wytrzymać. Spotykam najsilniejszych graczy na świecie. Mogę przecież decydować, czy znajdą się tutaj i jeszcze dostaję za to pieniądze, to niesamowite! – zaczął luźno Paratici.

Czy chcesz wiedzieć, czy słynna kartka z nazwiskami, którą podarłem i wyrzuciłem do śmieci w restauracji była prawdziwa? Byliśmy na spotkaniu z Genoą, rozmawialiśmy o kilku graczach. Tak, to była prawdziwa kartka, ale te nazwiska to tylko odsetek z grupy zawodników, których obserwujemy – wyjaśnił.

LGdS: Powiedz mi w końcu: jak to naprawdę było z Ronaldo?

FP: Kiedy graliśmy w Madrycie, Jorge Mendes podszedł i usiadł obok, jak to zwykle robi podczas spotkań Ligi Mistrzów. Powiedziałem mu: „Cristiano strzelił nam niesamowite gole. Wciąż w oczach mieszał mi się podziw z bólem i odwrotnie”. Popatrzył na mnie i odpowiedział: „Nie uwierzysz, ale Cristiano, jeśli nic się nie zmieni i odejdzie z Realu, będzie chciał dołączyć do Juventusu. Pamiętaj, że to mniej skomplikowane, niż myślisz. Potem o tym porozmawiamy.” Następnie zacząłem się głęboko nad tym wszystkim zastanawiać. Później, będąc z Branchinim i Mendesem, finalizując transfer fenomenalnego Cancelo, usłyszałem: „Pamiętaj o tym, co mówiłem. Powiem jednak teraz jasno: Ronaldo chce przyjść do Juve. Grał w Manchesterze United, następnie w Realu, trafia tylko do historycznych drużyn. We Włoszech jeszcze nigdy nie grał, a chce zdobyć tutaj trofea. Jeśli chcesz, to on jest gotowy.” Przy okazji następnego spotkania poprosiłem, żeby opowiedział mi więcej. Usłyszałem: „Tutaj jest pensja, a tutaj kwota transferu.” Odpowiedziałem: „Pozwól mi pomyśleć kilka dni, niedługo się odezwę.” Nie powiedziałem ‚nie’, bo wtedy oznaczałoby to straconą szansę.

LGdS: Mogę sobie wyobrazić adrenalinę z tamtych godzin. Zdecydować, czy wprowadzić do swojego zespołu najlepszego gracza na świecie…

FP: Zgadza się. Godziny napięcia, ale i ogromnej energii. Wiele myśli zaczęło mnie przytłaczać. Mamy przecież Higuaina, którego będziemy musieli sprzedać, ale Ronaldo jest gwiazdą, która otworzy różne kierunki i możliwości: techniczne, komercyjne, globalne. Powiedziałem sobie, że musimy przynajmniej spróbować. Nikomu o tym nie mówiłem. Ale potem w czerwcu, jako kierownictwo Juve, mieliśmy spotkanie w związku z odejściem Buffona, zdobyciem siódmego Scudetto i trudnego odpadnięcia z Ligi Mistrzów. Pomyślałem, że jakoś trzeba zmotywować drużynę. Piłka nożna to technika, talent, ale również mentalność. Wraz z Andreą i Pavelem doszliśmy więc do wniosków, że musimy zaszokować całe środowisko. Tak więc powiedziałem im: „Mam pomysł… Tylko nie śmiejcie się i nie wyrzucajcie mnie przez okno. Są dwa sposoby na zmotywowanie zespołu: jeden, którego nie mogę teraz ujawnić, a drugi to pozyskanie Cristiano Ronaldo.”

LGdS: Jestem ciekawy pierwszego sposobu…

FP: Pierwszym sposobem miał być zakup Icardiego, co spowodowałoby ogromny szum. Ale, oczywiście, to nie był mój główny cel. Zamiast Icardiego możemy wziąć Ronaldo. Andrea skrzywił się, ale powiedziałem, żeby pozwolił mi wyjaśnić. Prawdę mówiąc, to nikt wówczas nie wierzył, że CR7 może zostać pozyskany za kwotę, o której wspomniał Mendes. Tak więc oznajmiłem Andrei i Pavelowi, że jeśli spełnimy wymagania finansowe Cristiano, to on do nas dołączy. Nie chce do innego klubu, chce tylko do nas. Nie ma opcji B. Jest tylko Juve. Andrea Agnelli to nie tylko prezydent, to również biznesmen. Rozumie doskonale piłkę nożną, chce, by Juventus był jeszcze większy. Jest przy tym bardzo szybki w podejmowaniu decyzji. Poprosił wtedy o chwilę zastanowienia i poszedł porozmawiać o tym z niektórymi ludźmi. Byłem zadowolony, że nie wyrzucił mnie z biura i podekscytowała mnie myśl, że możemy kupić Ronaldo! Tego samego dnia po południu powiedział mi, żebym potwierdził wszystkie liczby, o których rozmawialiśmy, ponieważ jeśli będzie tak, jak to przedstawiłem, to będziemy kontynuować tę operację.

LGdS: Podałeś mi trzy nazwiska uczestników spotkania: Twoje, Agnellego i Nedveda. Jednego brakuje…

FP: Tak, na pierwszym spotkaniu, kiedy przedstawiłem pomysł, nie było Marotty. Podczas drugiego był już obecny.

LGdS: Czy Marotta był przychylny temu transferowi?

FP: Tak. Chcę, żeby sprawa była jasna: nigdy nie był przeciwko.

LGdS: Czy żałujesz, że już razem nie pracujecie?

FP: Tak.

LGdS: Jak długo współpracowaliście?

FP: 15 lat.

LGdS: Na rynku transferowym będzie ciekawa rywalizacja między Wami.

FP: Wykonujemy inne prace, taka jest prawda.

LGdS: Jak zacząłeś?

FP: Zawsze byłem zawodnikiem na poziomie Serie C. Miałem ciężki wypadek samochodowy wieku 20 lat, ale nie twierdzę, że gdyby nie on, to trafiłbym do Realu Madryt. Byłem twardym środkowym pomocnikiem. Kiedyś mój trener, Marronaro, zasugerował, bym zaczął analizować grę piłkarzy na wideo. Potem spróbowałem na żywo – podczas spotkania Wisła Kraków-Lazio Rzym. Oznaczałem sobie nazwiska na kartce, robiłem to też z zawodnikami, z którymi grałem. Napisałem kiedyś nazwiska Gobbiego i Migliaccio, później zrobili niezłe kariery. W każdym razie zrozumiałem, że posiadam to wyczucie. Umiem rozpoznać dobrego piłkarza.

LGdS: Gdzie zacząłeś tak naprawdę nowe zajęcie?

FP: Po skończeniu gry w Brindisi mogłem występować kolejne cztery czy pięć lat w Serie C. Ale pomyślałem: „Po co mam to robić? Większość kończy kariery w wieku 35-36 lat, ja skończę wcześniej, będę miał małą przewagę.” Marronaro przedstawił mnie Marottcie, poszedłem na rozmowę i moją pierwszą pracą była rola szefa skautingu. To najpiękniejszy zawód w piłce nożnej. Oglądasz mecze, piłkarzy, negocjujesz, podróżujesz po całym świecie, a jeśli zawodnik okaże się niewłaściwy, to wina spada na dyrektora sportowego…

LGdS: Pamiętasz swój pierwszy przeprowadzony transfer?

FP: To był Foti z Venezii. Klub spadł, a chłopak w wieku 16 lat zadebiutował w Serie A. Po tym sprzedaliśmy go do Udinese, które zaproponowało oprócz pieniędzy Pieriego i Quagliarellę. Wybrałem Quagliarellę, który grał wówczas w Chieti.

LGdS: Powiedz mi, jak wygląda wybór odpowiedniego zawodnika? Jaka jest Wasza siatka skautingowa? Ilu skautów podróżuje po świecie?

FP: Nasz skauting ma dwa sektory: przeznaczony dla pierwszego zespołu i drugi dla zespołu młodzieżowego. Posiadamy obserwatorów, którzy wykonują pracę pod różnym kątem. Jeśli pójdę obserwować 10-latka, mimo że posiadam wrażliwość na pewne cechy piłkarskie, to jednak nie będę do tego najbardziej odpowiedni. Dla pierwszego zespołu jest lider i trzech skautów. Nie lubię mieć wielu ludzi, wolę kilku, ale wystarczająco kompetentnych. Również dlatego, że piłka nożna to moja pasja, obsesja. Trzeba rozumieć ludzi, żeby zrozumieć, czy dany chłopak może stać się mistrzem. Dobry obserwator musi nie tylko widzieć, ale musi też czuć. Musi zwracać uwagę w szerokim spektrum: na talent, charakter, fantazję, inteligencję. Dobry skaut jest jak różdżkarz, myśliwy wśród dzieł współczesnej sztuki. Kiedy skończę swoją karierę, prędzej czy później, pójdę do sektora młodzieżowe, będę siedział do siódmej wieczorem, żeby patrzeć na chłopców, którzy dobrze radzą sobie z piłką.

LGdS: Czy uważasz się za mentora?

FP: Tak. Dla tych, którzy mają bzika na punkcie futbolu. Chcę sprawić, by praca w sektorze młodzieżowym była powołaniem. Są ludzie, którzy robią to całe życie. Ludzie, od których wiele się nauczyłem: Angelo Massola czy Ciso Pezzotti. To jak powołanie dla zakonnicy, tyle że w piłce nożnej.

LGdS: Jak dowiadujesz się, który zawodnik jest wart zainteresowania?

FP: Poprzez skautów. Przychodzą do mnie po przestudiowaniu statystyk i wideo z gry danego piłkarza. Teraz jest to mniej skomplikowane niż wcześniej. Kiedyś pojechałem do Chile oglądać tamtejszą ligę. Nie wiedziałem, kto był na boisku, kto ile ma lat. Musiałem zaufać tylko swoim oczom. Teraz wszystko wiemy o graczach, których chcemy obserwować. Obserwujemy cztery tygodnie francuskie rozgrywki. Następnie wybieramy piłkarzy pod kątem formacji, roli na boisku, potrzeby dla zespołu i kontynuujemy skauting.

LGdS: Pomijając Ronaldo, z którego transferu jesteś najbardziej dumny?

FP: Dybala, ponieważ to była trudna operacja. Przybył, żeby zastąpić Teveza. To nie było łatwe, graliśmy w finale Ligi Mistrzów i kupowaliśmy piłkarza z Palermo, który strzelił 13 goli za 40 milionów euro. Byłem trochę przestraszony.

LGdS: Czy istnieje sprzedaż, o której trudno było Ci zdecydować?

FP: Llorente i Matri. Obaj to grzeczni, radośni, mili faceci. To typ zawodników, do których nikt nie chce iść i powiedzieć, że zostaną sprzedani.

LGdS: A jeśli chodzi o sprzedaż z punktu widzenia samych umiejętności piłkarza?

FP: Vidal. Niesamowicie utalentowany zawodnik.

LGdS: Żałujesz Vidala bardziej niż Pogby?

FP: Jeśli chodzi o Pogbę, na to mogłeś się przygotować. Rok się opierasz, drugi rok też, później to następuje. Vidal był jednym z nas. Był z nami od początku, dużo z nami wygrał.

LGdS: Czy Pogba wróci?

FP: Nie. To znaczy w futbolu nigdy nie wiesz, co się może wydarzyć, ale to bardzo trudne.

LGdS: W przyszłym roku chyba trzeba będzie spojrzeć w kierunku odmłodzenia zespołu?

FP: Spójrz, robię sobie recenzję drużyny każdego dnia. Zgodzę się, trzeba będzie trochę odmłodzić drużynę – będziemy mieli wiele spotkań do rozegrania, musimy patrzeć w przyszłość. Środek pomocy… Jeżeli spojrzysz na poziom naszego środka pola i spojrzysz na zawodników w Europie, to trudno mi znaleźć lepszych piłkarzy. Są na tym poziomie Modrić i Kroos w Realu, Busquets i Rakitic w Barcelonie, De Bruyne w City, Pogba w United, być może Rabiot. Jednakże wszyscy ci zawodnicy są niemożliwi do pozyskania. Możesz zaryzykować, dokonać zmiany ryzykując, że weźmiesz młodszego. Masz wybór. Spójrzmy na Bentancura. W zeszłym roku zagrał 10-15 meczów, teraz 25. Jeśli z głową wprowadzasz młodych zawodników, to masz z tego efekt. Takich, którzy mogą natychmiast podwyższyć poziom naszej drużny, widzę niewielu.

LGdS: W czerwcu przychodzi Ramsey…

FP: Owszem, pozyskaliśmy go. To gracz inny od tych, których posiadamy. Jest bardziej techniczny niż nasi mezzala, ale też mniej biegający w fazie defensywnej, mniej taktyczny. Posiada dobre wykończenie, ma nosa do strzelania goli. W mojej opinii Ramsey nigdy jeszcze nie znalazł swojej nominalnej pozycji, bo nigdy nie grał jako pół-środkowy pomocnik [tzw. mezzala – przyp. red.] w trzyosobowej pomocy. Może grać jako cofnięty pomocnik, może też jako pół-boczny, bardziej dynamiczny, jak np. Perrotta kiedyś w Romie.

LGdS: Pojawiły się pogłoski o zainteresowaniu Szoboszlaiem z Salzburga.

FP: To znakomity chłopak. Jednak powinniśmy znaleźć mu zespół, w którym mógłby regularnie grać.

LGdS: Kiedyś Allegri powiedział mi tak: Istotne jest, żeby trzon Twojego zespołu tworzyli włoscy zawodnicy. Myślicie o tym?

FP: Jest to oczywiście ważne. DNA Juventusu zawsze będzie tkwiło we włoskich zawodnikach. Chcemy, by zespół był o nich oparty, pracujemy ciągle nad tym. Wychowujemy ich sami, np. Keana albo kupujemy z takich drużyn jak Genoa, Atalanta czy Udinese. To jasne, że teraz jest trochę inaczej niż pięć czy dziesięć lat temu. Logiczne jest jednak to, że liczba Włochów, którzy mogą u nas grać, jest ograniczona.

LGdS: Wskażesz mi trzech Włochów, których jesteś fanem?

FP: Zaniolo, Chiesa, Barella, Tonali.

LGdS: Też jestem fanem Tonalego. Niektórzy porównują go do Pirlo.

FP: Tonali to super chłopak. Jest dojrzały, posiada ciekawą osobowość. Jednak jego cechy są inne niż Andrei. Pirlo to piłkarz, do którego nikogo nie da się porównać. W ciągu następnych 35 lat nie zobaczę zawodnika tak grającego. To facet, który był kompletny. Był dyrygentem i pierwszym skrzypkiem jednocześnie. Był jednym z niewielu, którzy czytali grę, jak gdyby latali, widzieli ją z góry. Swoimi zagraniami tworzył niewyobrażalną geometrię, zawsze miał odpowiednie wyczucie.

LGdS: Czy Allegri jest dziś jednym z najlepszych trenerów na świecie?

FP: Uważam, że to jeden z pięciu najlepszych szkoleniowców na świecie. Mówi o bardzo zaawansowanym futbolu, ma wizję gry, która nie jest jednowymiarowa. Trenerzy często widzą piłkę nożną w jeden sposób i żyją dalej. Niezależnie od kontekstu, Max przyniósł świeżość, która była potrzebna w naszym świecie. Conte, będąc w 100% Juventino, był idealny w swoim czasie. To jego inteligencja i determinacja przyniosła pierwsze mistrzostwo w tym cyklu. Praca i Juventus – to znajdowało się w jego DNA. Allegri przyniósł co innego. Wzniósł zespół na wyższy poziom, przyniósł jednocześnie lekkość, której zaczęło brakować. Max jest bardzo inteligentnym człowiekiem.

LGdS: Czy Allegri odejdzie?

FP: Oczywiście, że zostanie. Nie widzę dla nas trenera lepszego od niego.

LGdS: Jak trudne będzie starcie z Atletico?

FP: Trudność polega na tym, że to wielka gra. W wielkich meczach dobrze sobie radzimy w ostatnich pięciu latach. Prawdę mówiąc Juventus obecnie jest inną drużyną w Europie niż kiedyś. Przez te wszystkie lata ciężko pracowaliśmy, Bóg tylko wie, jak ciężko było poczuć się naturalnie wśród wielkich europejskich firm, ale jesteś tam. Po dwóch przegranych finałach i chęci zwyciężenia trofeum, możesz czuć respekt przed przeciwnikiem, ale nie możesz się go bać, nie możesz czuć się gorszym. Przed nami dwa wspaniałe wieczory, w których pokażemy swoje przygotowanie do tego typu gier. Przejdziemy, nie przejdziemy, wygramy, nie wygramy… Nie wiem. W każdym razie nie zależy to od żadnego kompleksu niższości. Na ten wynik składa się wiele czynników. Dzisiejszy Juventus nie ma prawa się nikogo bać, ale nie ma też prawa nikogo lekceważyć.

LGdS: James Rodriguez?

FP: Z pewnością to świetny zawodnik, nie da się ukryć, ale z drugiej strony poprawa poziomu drużyny posiadając Costę, Dybalę, Bernardeschiego czy Cuadrado jest trudne. Paradoksalnie to pierwszą rzeczą, o jakiej powinieneś mysleć, to żeby nie osłabić zespołu. Wydaje się to proste, ale nie do końca tak jest. Sprzedaliśmy tak naprawdę trzech piłkarzy, którzy byli filarami: Bonucciego, Vidala i Pogbę. Inni dokonali życiowych wyborów: Pirlo przeprowadził się do Stanów Zjednoczonych, Tevez wrócił do domu. Staramy się co roku poprawiać. Znaczenie Juventusu i budżet co roku wzrasta.

LGdS: Mówi się, że Ronaldo zablokował styczniowe ruchy na rynku transferowym.

FP: Nie jest tak do końca. Na poziomie ekonomicznym Ronaldo spłacił się sam. Spójrz na dane opublikowane przez Financial Times lub na to, jak Juventus rozwinął się wizerunkowo. To była okazja nie tylko z technicznego punktu widzenia, ale i finansowego. Akurat podczas styczniowego mercato nie było potrzeby, żeby wykonywać jakieś ruchy. Staraliśmy się działać racjonalnie w zakresie bilansu technicznego i gospodarczego, by spłacić inwestycję.

LGdS: Dybala zostanie?

FP: Dybala zostanie. Tylko ci, którzy chcą rzeczywiście odejść, to opuszczają Juventus. Powtórzę – nasz zespół jest trudny do ulepszenia. Kto lepszy mógłby zastąpić Paulo? Może Messi, może Neymar, ale tu miałbym wątpliwości. Dybala to taki zawodnik, że kiedy gra, to zawsze odciśnie swoje piętno.

LGdS: Pozyskacie Romero i De Ligta?

FP: Jeśli chodzi o Romero, to wszystko jest na dobrej drodze. De Ligt zaś jest jednym z najlepszych młodych zawodników, więc patrzymy na niego z wielką uwagą.

LGdS: Kean?

FP: Kean jest świetnym napastnikiem. Jednym z takich, którzy będą strzelać w Lidze Mistrzów. Będziemy oglądać go przez wiele lat na najlepszych europejskich boiskach.

LGdS: Uważasz, że dobrze, żeby w przyszłym sezonie grał gdzieś indziej?

FP: Musisz spojrzeć na jego ewolucję. W wieku 18 lat przechodzisz zmiany, które w ciągu kilku miesięcy są nie do oszacowania. Na pewno teraz jest graczem Juve. To nie jest tak, że mamy go w drużynie, bo robimy mu jakąś przysługę, ale dlatego, że uważamy go za wielkiego gracza.

LGdS: Jak oceniasz eksperyment z zespołem rezerw?

FP: To wielki krok w przód dla całej włoskiej piłki.

LGdS: Ale są pewne wątpliwości w tej kwestii.

FP: Można mówić wiele, ale przez piętnaście lat niewiele zrobiliśmy, żeby poprawić sytuację włoskiego futbolu. Niewiele nastało reform. Drużyny rezerw od piętnastu lat są w całej Europie, we wszystkich krajach, gdzie piłka jest na zaawansowanym poziomie. Musimy przestać mówić, że w Italii nie ma piłkarzy. Zawsze miałem współpracowników z Holandii czy Hiszpanii, którzy pytali mnie, dlaczego nie produkujemy swoich zawodników. Włochy zawsze będą krajem z obsesją na punkcie futbolu, mamy to w DNA.

LGdS: Czy jest jakiś zawodnik na świecie, którego chciałbyś u siebie?

FP: Jest takich więcej niż tylko jeden.

LGdS: Wskaż jakiegoś.

FP: Będąc szczerym – to, co lubię najbardziej, już mam. Powiedzmy, że chciałbym mieć piłkarza takiego jak Pirlo. Ale obecnie taki nie istnieje. Być może takim będzie De Jong, który odszedł z Ajaxu do Barcelony.

Na koniec wywiadu, dziennikarz wspomniał jeszcze o tym, jak Paratici opowiadał o wstrząsie w futbolu po transferze Ronaldo. Zapytał więc, czy w przyszłym roku dyrektor również szykuje jakiś szok. Paratici jedynie popatrzył w oczy, uśmiechnął się i starał się być nieprzenikniony, ale nawet James Bond czasami zdradzał emocje.

źródło: La Gazzetta dello Sport

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Przejdź do paska narzędzi