Benatia: Ronaldo jest szalony
Mehdi Benatia myślał, że Cristiano Ronaldo nie jest do końca normalny, kiedy zobaczył intensywność treningów napastnika w Juventusie.
Marokańczyk, który obecnie gra w Al-Duhail w Katarze, opowiedział o mentalności 34-latka i wspominał powrót do Turynu po meczu z Atalantą.
To była podróż powrotna z Bergamo – powiedział były obrońca Juve na antenie RMC Sport.
Obaj nie graliśmy i przesiedzieliśmy mecz na ławce, ponieważ trzy dni później mieliśmy kolejne spotkanie.
W drodze powrotnej Ronaldo powiedział do mnie: „Co zamierzasz zrobić, gdy tylko wrócimy?” Odpowiedziałem, że jest już dwudziesta trzecia godzina, więc wracam do domu. Byłem ciekawy dlaczego o to pyta.
Wtedy on zapytał czy nie chcę odbyć z nim małej sesji treningowej? Stwierdził, że nie grał w meczu, więc musi potrenować i się wypocić. I znowu musiałem mu wytłumaczyć, że to niemożliwe, bo chciałem po prostu iść do domu i usiąść przed telewizorem.
Kiedy przyjechaliśmy, wszyscy byli ubrani w normalne ubrania, ale on włożył szorty, buty sportowe, puścił sobie muzykę i poszedł na siłownię. Pomyślałem, że ten facet nie jest normalny.
Kiedy widzisz go w życiu codziennym, patrzysz i szanujesz go jako człowieka, a dopiero później myślisz o nim, jako o piłkarzu. Całe swoje życie poświęca piłce nożnej. Byłem zaskoczony intensywnością, jaką wkłada w każdy trening, a przede wszystkim tym, że robi to każdego dnia.
Oprócz tego, co robiliśmy w grupie, miał dodatkowo swój spersonalizowany program, który trwał 25 minut. Dużo pracował nad swoją dynamiką, stosując taśmy, ciężarki i wiele innych rozwiązań.
Źródło: tuttojuve.com
Dlatego Ronaldo jest najlepszym piłkarzem na świecie obok Messiego.
Wypowiedz dobitnie świadczy o tym ,że gość powinien być żelaznym rezerwowym lub graczem max poziomu SampdoriI , Lecce i innych podobnych…
Przesadzasz. Poza tytanem, jakim jest Ronaldo, rzadko kto udał by się z nim na trening niemal o północy.
Pełna zgoda. Pamiętam jak „Uncle Pat” opowiadał, że poszedł na obiad do Ronaldo – nie dość, że nic nie zjadł bo było to odrobinę kurczaczka i jakieś sałateczka, tak po „obiedzie” dostał propozycje wspólnego treningu. Evra powiedział, że od tamtego czasu już nie chodził na obiadki do CR bo wychodziłby nie dość, że głodny to jeszcze zmęczony. Mówił to Evra, któremu braku profesjonalizmu zarzucić przecież nie można było…
CR to bestia, tytan pracy i takie historie przewijają się co rusz z ust jego kolegów z boiska.
Pewnie nikt go nie zaprasza po pracy na piwo, bo zaraz by namawiał na jakieś kardio!