Del Piero w wywiadzie nt. Ronaldo i swoich wspomnień po 25 latach od debiutu w Juve
Alessandro Del Piero porównał transfer Cristiano Ronaldo do Juve z przejściem LeBrona Jamesa do Los Angeles Lakers.
Przybycie Portugalczyka do Turynu jasno wskazało, w co celuje Juve – w zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Analogicznie można rozpatrywać ruch Lakersów – chcą wygrać tytuł NBA po latach posuchy.
Niekorzystne wyniki mogą na ciebie wpłynąć, to jasne, ale ostatnie dwa finały Juve przegrało po prostu z silniejszymi zespołami. To nie z powodu klątwy. To samo zdarzało się drużynom tak silnym, jak Juventus. Presja jest niebezpieczna, bo oczekiwania i ryzyko mogą cię zmiażdżyć. Jednak to prawdopodobne, że Juventus wygra teraz Ligę Mistrzów – to ich ogromny cel. To w sumie fascynujące: wyrwą wręcz swoje serca, żeby osiągnąć założony cel. Stara Dama pokazała, że ma ambitny projekt. Bardzo mi się to podoba. Podobną ścieżką idą Lakersi, którzy pozyskali LeBrona Jamesa.
Ronaldo to niezwykły mistrz i ma mentalność odpowiednią tylko dla najlepszych sportowców. Będzie wiedział, jak wpłynąć na cały zespół. Moja pierwsza reakcja, kiedy usłyszałem, że Juventus zamierza go pozyskać? Po prostu w to nie wierzyłem, myślałem, że to mistyfikacja.
Rzuty wolne? Z pewnością bym go pokonał! Choć nawet jeśli nie, to chociaż miałbym pretekst – przestałem grać w piłkę jakiś czas temu!
W wywiadzie udzielanym przez Cristiano dla Sky najbardziej uderzyło mnie to, jak mówił o zwycięskiej mentalności, obsesji na punkcie przygotowania i treningu, zdolności do wyznaczania nowych celów i stymulowania w sobie niezwykłej motywacji. W tych słowach istniała po prostu esencja sportu. One właśnie wyjaśniły, dlaczego mistrzowie mają w sobie coś więcej.
Cristiano wkrótce odkryje, co to Juventus, życie codzienne tam. Nie tylko w Turynie, bo Juventus jest wszędzie. Niedługo zrozumie, jaka ciąży na nim odpowiedzialność i zaszczyt związane z noszeniem tej koszulki.
Udzielając tego wywiadu, Del Piero świętował 25 lat od momentu jego debiutu w Juventusie – wspominał zwycięstwo w Lidze Mistrzów w 1996 roku i swoje najlepsze momenty. Alex dołączył do Juve z Padwy w 1993 roku i zadebiutował w barwach Starej Damy 12 września tego samego roku przeciwko Foggii, wchodząc w 75. minucie.
Dzieciaku, idź naprzód. Rada dla ciebie: przytrzymuj piłkę i daj się faulować – takie słowa powiedział do mnie trener Trapattoni zaraz przed moim wejściem na boisko. Ta chwila była piękna, tydzień był jeszcze wspanialszy moment: graliśmy w Turynie i przeciwko Regginie strzeliłem swojego pierwszego gola dla Juve.
Patrząc wstecz w stronę Ligi Mistrzów, którą wygraliśmy w 1996 roku, to mój umysł odnajduje się w cudownym okresie mojego życia, nie tylko z powodu tej jednej cudownej nocy w Rzymie. To był długi sezon, trochę inny, niż kiedy wygraliśmy z reprezentacją Mundial, bo wtedy wszystko koncentruje się wokół jednego miesiąca, żyjesz w jakiejś bańce. Liga Mistrzów to długa droga i wówczas pokonaliśmy każdą przeszkodę.
Na poziomie osobistym ten 1996 rok to był rok mojego potwierdzenia. Dla fanów Juventusu – a byłem jednym z nich – rok odkupienia: w końcu byliśmy najlepszym zespołem w Europie.
43-latek wypowiedział się także na temat Claudio Marchisio, który w dość chłodny sposób rozstał się z Juventusem i dołączył do Zenitu St. Petersburg, biorąc trykot z numerem 10 na cześć swojego idola – właśnie Del Piero.
Wiem, jak czuje się Marchisio, nie potrzeba do tego więcej słów. Widziałem, jak dorastał i chciałbym zobaczyć, jak wygrywa ponownie, nawet jeśli nie jest już w naszym zespole. Jestem zaszczycony, że wybrał numer 10 jako pewien hołd dla mnie. Mam nadzieję, że odwiedzę go w Petersburgu.
Źródło: football-italia.net