Pomeczowa wypowiedź Allegriego
Max Allegri uważa, że zwycięstwo w Lidze Mistrzów może być punktem zwrotnym po fatalnym starcie w Serie A.
Bianconeri odnieśli swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie pokonując Malmo na wyjeździe 3:0.
Kiedy grasz w Lidze Mistrzów, zawsze jest pewne napięcie w przygotowaniach, szczególnie podczas gry na wyjeździe i naturalnie była większa presja po trzech meczach w Serie A, w których nie radziliśmy sobie tak dobrze.
Chłopcy grali dobrze na poziomie technicznym, lecz w niektórych sytuacjach w pierwszej połowie mogliśmy zrobić to lepiej. Musimy się poprawić, ale to nie zmienia naszej pracy, którą rozpoczęliśmy 14 lipca.
Wyniki wpływają na sposób oceny twojej pracy, ale musimy dobrze sobie radzić mentalnie, aby zachować równowagę zarówno po porażce, jak i przede wszystkim po sukcesie.
Czyste konto to też jest znak. Powiedziałem chłopakom w przerwie, aby zakończyli mecz bez straty gola, ponieważ to dodaje pewności siebie. Szczęsny spisał się dziś dobrze. To było ważne zwycięstwo, w przeciwnym razie zła passa trwałaby zbyt długo.
Aspekt psychologiczny to 90 procent sportu, ponieważ kiedy popełniasz indywidualne błędy, tak jak zdarzały nam się do tej pory w tym sezonie, to sprawia, że myślimy negatywnie. Przypomniałem chłopakom, kiedy byliśmy w pogoni za Scudetto i przegraliśmy z Sassuolo po zmarnowaniu chyba ośmiu okazji, a w drugiej części sezonu wygraliśmy, choć przebieg gry w ogóle na to nie wskazywał. W żadnym wypadku ten drugi występ nie był dobry, ale wynik sprawia, że postrzegasz to inaczej.
Milan? Jest bardzo silny i przechodzi okres wielkiego entuzjazmu. Motywuje nas świadomość, że to ważny mecz.
Źródło: football-italia.net
Max to poza wszystkim dobry psycholog tylko potrzebuje czasu. Nie potrzebował czasu jak przejmował ekipę po Conte, bo ta była zmotywowana i ułożona, więc wystarczyło dodać do niej stopniowo swoje rozwiązania taktyczne. Tutaj buduje od zera, bo Andrzej po sobie nie zostawił nic poza taktyka z FiFY i dwoma piłkarzami w formie (Chiesa i Cuadrado).
Akurat Allegri po przejęciu Juventusu po Conte również potrzebował czasu. Niby w Serie A wszystko szło dobrze, bo prowadzenia w lidze nie oddaliśmy od 4 kolejki. Niemniej w LM ledwo awansowaliśmy z grupy, bo w 4 rundzie do 65 minut przegrywaliśmy u siebie z Olympiakosem, czyli bezpośrednim rywalem w walce o fazę play-off (bo w Grecji przegraliśmy 1:0),a w składzie mieliśmy wtedy m.in. Pogbę, Pirlo, Vidala, Teveza, Buffona, Chielliniego, Marchisio czy Lichtsteinera. Max bodajże w tamtym spotkaniu zmienił ustawienie na takie z czterema obrońcami (zamiast preferowanego przez Antka 3-5-2), co zaowocowało tym, że dotarliśmy aż do finału Champions League.