Serie A bez kibiców do 2021 roku?
Chociaż sugeruje się, że Serie A zostanie wznowiona pod koniec maja, to kibice jeszcze długo nie zasiądą na trybunach.
Pandemia koronawirusa opanowała cały świat i obecnie objęła wszystkie kontynenty oprócz Antarktydy. To właśnie Włochy były pierwszym krajem europejskim, który stanął w obliczu wyzwania walki z wirusem i w związku z tym, to właśnie na Półwyspie Apeniński można dopatrywać się światełka w tunelu najwcześniej.
Z wielu doniesień wynika, że drużyny do treningów wrócą 4 maja, a sezon zostanie wznowiony 31 maja lub tydzień później. Mecze będą jednak rozgrywane za zamkniętymi drzwiami, bez udziału kibiców, a może potrwać to dłużej, niż wcześniej oczekiwano.
Według Sport Mediaset włoski rząd sugeruje, że kibiców na trybunach nie zobaczymy do stycznia 2021 roku. Włosi zmierzają ku drugiej fazie pandemii, podczas której obostrzenia mają zostać załagodzone, jednak nadal zalecany będzie „społeczny dystans”.
Źródło: football-italia.net
Lepiej grać przy pustych trybunach niż nie grać wcale przez rozprzestrzenianie się wirusa po raz kolejny. Ja bym jedynie się zastanowił, czy nie wpuścić 2-3 mniejszych grup kibiców z bębnami, trąbkami itd. Żeby stworzyli jakąś atmosferę, a jednocześnie, żeby było ich mało.
To się nie uda i to z wielu powodów. Po pierwsze, nawet kilka osób wystarczy, by potem z powrotem rozprzestrzenić wirusa, a Włosi na pewno będą chuchać na zimne. Po drugie, jak dobierać to wąskie grono wybrańców? Ilu by ich miało być? 50 wystarczy? A może jednak 41, 90? Losować ich z jakieś puli? „Dostarczać” na stadion, by po drodze czegoś nie złapali? Po trzecie, jak już pozwoli się pięciu kibicom być na stadionie, to nie powstrzyma się tych, którzy zbiorą się gdzie indziej, jeśli nawet zgromadzenia będą zakazane. Ludzie tak nie działają, widzą, że inni „mogą”, „mają”, to i… Czytaj więcej »