Szczęsny: Zawsze potrafiłem ignorować skrajne opinie
Wojciech Szczęsny uważa, że po popełnionych błędach potrafi zignorować krytykę i utrzymać koncentrację zarówno w klubie, jak i w reprezentacji.
Polak nie miał w ostatnich miesiącach za sobą najlepszych występów, jednak wszyscy liczą, że odzyska formę i ponownie stanie się pewnym punktem swoich drużyn.
Jedną z moich mocnych stron jest to, że zawsze potrafiłem ignorować to, co ludzie mówią o moich występach zarówno w kontekście pozytywnym, jak i negatywnym. Często te dwie skrajności są przesadzone, a rzeczywistość jest gdzieś pośrodku.
Ważne jest, aby zawsze patrzeć w przyszłość i koncentrować się na kolejnych meczach. Nie wolno nam zwracać uwagi na świat zewnętrzny.
Źródło: football-italia.net
Po swoim ostatnim popisie, Szczęsny zamiast mówić o umiejętności ignorowania skrajnych opinii, to akurat powinien wprost powiedzieć kibicom jak mocno – wybaczcie za słowa – spierdolił. Z pewnością byłoby to lepiej odebrane, a tak to Wojtek po raz kolejny pokazuje, że jest pyszałkowatym człowiekiem.
Bycie pyszałkowatym doprowadziło go do Juve, to po kuta ma się zmieniać? Żeby komuś w Polsce było lepiej na serduszku, bo przecież u nas każdy sportowiec musi być zawsze grzeczny, jak Małysz?
A teraz doprowadza go do jeszcze gorszej gry, bo w Szczęsnym nie widać pokory, która pozwoliłaby na cięższą pracę. A bez tego, sami widzimy efekt, Wojtek notuje regres już z ponad pół roku.
Poza tym, nie mówię, że ma nie być pewny siebie, bo chyba to miałeś na myśli, a nie rzeczywiste znaczenie słowa „pyszałkowaty” („zarozumiały”).
Co on jeszcze musi zrobić by kibice Reprezentacji Polski i Juve zgodnie uznali że jego umiejętności to maksymalnie 6/10 a 7 nie osiągnie nigdy?
Został bramkarzem roku Serie A, więc twój argument jest inwalidą…